— Ziemia! Ziemia! — poczęto tymczasem już głośno wołać pośród żołnierzy.

Niektórzy padali twarzą na śnieg, inni wznosili ręce i trwali tak, pełni zachwytu, nie mogąc zrozumieć, jak gwiazda, z innego krańca księżycowego globu dla nich widoczna, tutaj zjawia się znowu przed ich oczyma!

— Ziemia idzie za Zwycięzcą! — szepnął ktoś zbladłymi usty270.

— Ziemia przyszła patrzeć na szernów pogrom ostateczny.

Jeret rozłożył ręce szeroko:

— Ziemia jest wszędzie! — zawołał. — Oczy ludzkie widzą ją na jednym miejscu i nieruchomą, ale ona okrąża tarczę Księżyca i pilnuje granic Wielkiej Pustyni!

— Ziemia jest wszędzie! — zakrzyknięto chórem.

I wnet ludzie padać poczęli na twarz przed Zwycięzcą, sławiąc go, świętego Ziemi wysłańca.

A on stał nieporuszony, zapomniawszy w tej chwili o szernach i korzącym się u stóp jego ludzie, i patrzył na białą zjawę ojczyzny swojej skroś nieba — po raz pierwszy wilgotnymi oczyma...

VI