Lokaj zawahał się.

— Ekscelencja nie kazał wpuszczać nikogo.

— Kto był?

— Posłaniec.

— Skąd? Od kogo?

Zawołał to mimo woli tak głośno, że aż mu się wstyd zrobiło, zwłaszcza gdy spostrzegł, jak po wąskich ustach lokaja przebiegł uśmiech dyskretny.

— Z Old-Great-Cataract-Palace. Zostawił list.

Podał Jackowi podłużną, wąską kopertę.

Jacek rzucił okiem na papier.

— Kiedy to przyniesiono?