— Twój wynalazek na właściwe tory go nie sprowadzi.

— Gdyby władzę mieli najlepsi...

— Chcesz władzy?

— Nie złączyłem się z Grabcem. Nie wiem, czy umiałbym władzę wykonywać. Żal mi świata mojego, w którym żyję codziennie. Ale...

— Co?

— Zdaje mi się, że dobrowolnie a niedołężnie poza życiem zostaję, i wstydzę się tego czasem.

Lord Tedwen milczał przez parę chwil. Oczy jego, szeroko rozwarte, zdawały się błądzić gdzieś po latach minionych, co ze wspomnień żywo przed nim wstawały... Otrząsnął się wreszcie i zwrócił ku Jackowi.

— Cóż można zrobić dla tego życia, dla współżycia ludzi raczej? Wiesz o tym, że miałem ja władzę, jak może nikt inny...

— Tak.

— I porzuciłem ją. Czy wiesz dlaczego?