— Skąd ty wiesz, że nie idzie mi o siebie samego? — rzekł. — Może ja właśnie chcę uciec?
— Nie ucieczesz499. W twarz trzeba pojrzeć wszystkiemu i wszystko przejść, nie odwróciwszy się. Bez wysiłku, bez radości nawet. Być sobą.
Pochylił się jeszcze więcej. Jacek nie był już pewien, czy głos jego słyszy, czy tylko szelest myśli własnych, tamtego dziwną podnietą wzbudzonych.
— Osiąga się wszystko wtedy dopiero, gdy się nie żąda, nie pragnie niczego. Beznamiętnym trzeba się stać jak wszechświat, jak światło niezatroskanym; wiedzącym, a nie badającym, jak Bóstwo!
Myśli Jacka szły gdzieś w dal nieokreśloną i rozwiewną.
Wiedzącym, a nie badającym!
Stworzycielem prawdy własnej, będącej zarazem prawdą wszechświata, który się zamknął w człowieku.
Zamiast poszukiwaczem cudzych prawd, co niczym się okazują, i pustką, i pozorem...!
A prawda własna — to wiara!
Jakakolwiek wiara, ale twórcza, mocna, stworzona w duchu i niewątpliwa — a właśnie przez to prawdą niewzruszoną będąca!