— Serato? — powtórzyła z odcieniem jakiegoś zdumienia.
— Słucham.
Aza liczyła coś półgłosem, oczu zeń nie spuszczając.
— Sześć... dziesięć... Osiemnaście, nie! Dwadzieścia! Tak jest. Dwadzieścia lat.
Nyanatiloka zrozumiał i uśmiechnął się.
— Tak. Przed dwudziestu laty opuściłem Europę, na Cejlon się udając.
— Ja byłam dzieckiem, małą dziewczynką w cyrku... Pamiętam... Mówiono wówczas, że Serato ma lat czterdzieści.
— Czterdzieści i cztery — poprawił.
Jacek, który śledził tę rozmowę z rosnącym zajęciem, zerwał się teraz z krzesła.
— Ty! Ty byś miał sześćdziesiąt kilka lat obecnie?