Grabiec zwrócił się do rozproszonych po sali mędrców.
— Kto z was jest ze mną?
Ogromna większość poczęła się kupić około niego; przy lordzie Tedwenie pozostało kilku zaledwie...
Jacek chciał wystąpić, lecz poczuł, że chwyta go i na miejscu z dala od obu obozów zatrzymuje silna ręka Nyanatiloki.
— Słuchaj, patrz i zrozum!
Wyzywającą, dumną twarzą pojrzał Grabiec na starca.
— Widzisz?
— Widzę — odparł lord Tedwen i wziąwszy oburącz księgę złotą, w której zapisane były imiona wszystkich członków braci wiedzących, rozdarł ją przed oczyma zgromadzonych.
IX
„Jeżeli nie pokonałem tamtego, to jednak tego zgniotę z pewnością! — myślał Roda, skradając się jak kot ku zamkniętym drzwiom wiodącym z gabinetu Jacka do jego pracowni”.