— Byłoby to fatalnie! — rzekł Roda skłopotany — naprawdę fatalnie! Nie mielibyśmy już środka, aby się dowiedzieć...
— I nic ponadto? — zapytał Mataret.
— Nie rozumiem cię.
— Przecież to jasne. Co się z nami stanie wtedy, jeśli szernowie będą w końcu górą? Czy myślałeś o tym?
— Po cóż takie rzeczy przypuszczać!
— Zapewne. Ja tylko zastanawiam się, czy nie słusznie by było naprzód wesprzeć Zwycięzcę, a potem dopiero stawiać mu żądania...
— Odkądże to takie rzeczy przychodzą ci do głowy?
— Od niedawna. Ale mniejsza!...
Roda zamyślił się.
— Wszakże Jeret, mówiłeś, miał zebrać posiłki — rzekł po chwili.