Elem pobladł i coś jakby cień gorzkiego wstydu, z nienawiścią zmieszanego, przemknęło po jego suchej twarzy.

— Panie...

— Kto są morcy? — powtórzył Marek zapalczywie — czy to...?

Nie dokończył, ale zakonnik go zrozumiał.

— Tak, panie — szepnął — tak... To dzieci szernów.

— Więc wasze kobiety... oddają się tym potworom?

— Nie, panie. Nie oddają im się.

— A więc? a więc?

Zerwał się nagle i usiadł na posłaniu.

— Słuchaj! a więc wy jesteście psy! Znam ja tę historię! I na Ziemi niegdyś mówiono o czarcim potomstwie! Słuchaj! was należy wszystkich kamienować zamiast tych nieszczęśliwych!