— Wy mnie nużycie, przychodząc tutaj bez potrzeby.
— Sprawy ludu czekają, panie...
— Czekamy twoich rozkazów! — odezwali się chórem starcy, pokłon niski wybijając.
— Kto rządził dotychczas?
Zapanowało milczenie. Aż jeden ze starszych ozwał się:
— Malahuda, arcykapłan, ale on...
— Zgubił się. Wiem. Kazałem szukać Malahudy, a gdy go zobaczę, dowiem się od niego o wszystkim i postanowię... Z tego, co mówił, witając mnie, sądzę, że to najrozumniejszy wśród was człowiek.
— Ja jestem arcykapłanem twoim — rzekł Elem.
Marek poczynał się już niecierpliwić.
— A bądź nim sobie, bądź, mój przyjacielu, każę cię wezwać, gdy cię będę potrzebował.