świata nie odczynia w tragedię,

pozostawia go tym, czym jest,

kabaretem. Nie owija się w bawełnę

wiersza. Liryki zresztą unika. Dykcji

bliższa rozumu nadwyżka, erudycji

jurysdykcja. Poezja niejasna

cholera, raczej koloru kawy

z mlekiem. Jak u Vermeera, co jej

nie zbawi: brzegiem ciemni

i światła, oknem otwartym,