ze swego zawstydzenia włosy dla mnie
rozpuszczasz a ty siebie w nich
spleceni jak interwały i niech opadanie
głowy pełnej popiołu będzie wznoszeniem się
szyki się odwróciły i zmysły nieprzekładalne
w trybikach tej przekładni pomieszaliśmy też
koniuguj mnie deklinuj ty we mnie
ja przez ciebie wciąż odmieniamy się
konieczność czy przypadek na stos rzucam los
niech nas dolina twoja rozsądzi albo dym