udaje się, że chłopaki nie płaczą, a skoro tak jak oni

pisać próbuję (dalej, maleńka, róbmy to bez wzruszeń),

jestem jednym z nich. Zdobyć się na łzy niemęskie —

— kobiece. A potem być może wymienić jeszcze

udawaną (udaną?) nieczułość na wzruszenie

kruchych ramion, wreszcie swoich,

przytulnych. Tam być może kiedyś

zbudować komuś dom, inny niż

szelest pergaminów, rzucanych

na wiatr. Przełożyć na cudzą