Podszedł król do samych drzwi i poprosił:

— Hej, kto tam jest, niechże wyjdzie do mnie!

I wyszła do niego prześliczna panna, że jeszcze w życiu takiej pięknej nie widział.

Tak więc król młody pojął królewnę za żonę i wyprawili wesele wspaniałe, takie, że świat się dziwował. I król stary też był gościem na tym weselu, ale kawaler nie wiedział, że z jego córką się ożenił, a ojciec królewny też nie wiedział, że to jego córka, bo jej wcale nie poznał.

Niedługo po weselisku niedźwiadek kazał młodemu królowi wypowiedzieć wojnę staremu królowi.

I wydali sobie wojnę, a niedźwiedź szedł z tym wojskiem na starego króla, aż mu całe królestwo odebrali i wygnali go.

Powiedział wtedy niedźwiedź temu królowi, co się z jego mamą ożenił:

— Teraz ty masz swoje królestwo, a ja mam swoje, po starym królu, co moim dziadkiem jest. Musisz jeszcze tylko jedną rzecz, ojcze, zrobić dla mnie. Tnij mnie trzy razy mieczem przez plecy, z całej swojej siły, najmocniej, jak tylko możesz.

— Jak to mam cię ciąć mieczem? Ja nie chcę cię ukrzywdzić! Za syna cię wziąłem! — oburzył się król.

— Nie, nie ukrzywdzisz mnie, a tylko zły czar ze mnie zdejmiesz!