uznają z poważaniem twój majestat święty;

ogień, co innych zżera — ciebie tknąć nie może;

gdybyś się, panie, rzucił w zbałwanione morze

w samą burzę, w sam zamęt, odmęty i wiry —

ścichłoby, jak pod czarem arionowej143 liry;

zaledwie byś dna dotknął swoją stopą władną —

a oto gniewne fale do stóp ci się kładną.

Bladozielone nurty w ogrodach korali

ustawiają się wkoło kryształowej sali;

kędy144 idziesz, o pierwsza morskich den osobo,