i ulecz jątrzącą ranę.

MANTO

Chironie! kocham wszystkie duchy

niemożliwością opętane.

Już w oddali słychać tętent cwałującego Chirona.

Wejdź do świątyni mężu śmiały;

to przejście wprost do Persefony271,

co śni w otchłani ociemniałej,

wiosenny łan, łan ukwiecony.

Tędy szedł Orfej z pieśnią wdałą272