z ojcowych kolan skacze na kolana matki.
Uściski, przymilania przekornej miłości,
przeplatają się z śmiechem prawdziwej radości.
Nagus, geniusz421 bez skrzydeł, Faun422 bez zwierzęcości,
skacze po pawimencie423 w wiewiórczej zwinności,
podłoga go odrzuca, podbija — a mały
po drugim, trzecim skoku już sięga powały.
Matka zstrachana woła: „drogą dookolną
wkoło komnaty biegaj, lecz latać nie wolno!”
Ojciec roztropny mówi: „ziemia, jak odskocznia,