Lecz bogowie nie próżnują: Helios455 sam się żwawo zwija,

winne grona wietrzy, rosi, złotym żarem opowija;

kędy winiarz skrzętnie baczył, plon stokrotny daje praca —

nich się wszczyna na dojrzeniu, każdy krzew się gnie i zzłaca.

Skrzypią kosze, dzwonią wiadra — lud się krząta, śpieszy, ładzi456,

zbiera grona, w znojnym trudzie znosi do ogromnej kadzi;

tam jagody ciepłe, wonne, naciepane w beczek mroczy

bezlitośnie zgniata, spienia i na miazgę mięsi, tłoczy.

Aż tu zewsząd brzmi muzyka, kotły, fletnie i cymbały —

już z misteriów się wyłania Dyoniza457 krąg wspaniały.