przeklęci płyną z nadzieją w pożodze,

lecz straszna szczęka miażdży ich i ściera —

grzeszni od nowa cofają się w trwodze.

Po zakamarkach nowości bez lików,

straszne tortury w tej piekielnej kaźni!

Dobrze czynicie! siejcie strach w grzeszników,

co piekło zowią kłamstwem wyobraźni.

do diabłów tłuściochów z krótkimi, prostymi rogami

Baczność, brzuchacze! pomiocie łakomy!

nażarty siarką bańdzioch581 wasz się świeci;