dalekie! Nic nie broni wysokiego biegu —

góry ani przepaście! — aż morskiego brzegu

odsłonią się kontury, skąd wieczyste fale

zdają się wpływać światłem w gwiaździste oddale.

Przede mną cień — a za mną noc — przede mną morze —

a nade mną na wieczność spłomienione zorze.

Piękny sen! — dzień szarzeje, zaumiera, kona,

o, nie wytęsknią skrzydeł tęskniące ramiona!

Lecz któż zabroni sercom wieczne marzyć życie,

gdy w cichy dzień skowronek dzwoni na błękicie,