matka się nie spostrzeże, wreszcie

oczy zamydlić można snadnie179.

MAŁGORZATA

Skąd te szkatuły? — powiedz — czyje?

w tym się niesamowitość kryje!

Pukanie.

To matka pewno — już się płoszę!

MARTA

wyjrzała przez zasłonę

Pan jakiś obcy: proszę!