Małgorzata żegna go uściskiem ręki — zrywa się, wybiega, Faust trwa chwilę w zamyśleniu — idzie za nią.

MARTA

wchodzi

Zapada noc.

MEFISTOFELES

Już na nas czas.

MARTA

Chętnie bym, mili, zatrzymała was,

lecz trudno, w ciągłym żyjem swarze,

sąsiedzi straszni to plotkarze!