słońce z nich szydzi — minie czas —

a w pył posągi się rozwalą;

ono, co tworzy, skupia, spaja,

czymże dlań pusta głusza cisz?

czymże dlań bezruch, zimny spiż?

czymże dlań chwalców dumnych zgraja?

Stoją bogowie w rzeźbie, niemi,

co mówię! — toć się stało przecie!

jedno trzęsienie marne ziemi —

posągi zwali, zmiażdży, zmiecie.