ten woli, miast je dzielić, zgładzić pchnięciem śmiałem.

Hejnały trąb w oddali. Wzdrygnął się Chór.

Jak ten głos trąb mosiężnych, co w uszy się wwierca

i jelita tarmosi — tak kąsze u serca

męża zczajona zazdrość; pamięta stokrotnie,

zdradzony, że co stracił, stracił bezpowrotnie.

CHÓR

Trąby grają rozgłośnie, już dzwonią rynsztunki.

FORKIADA

Witaj, panie! Szafarka zda tobie rachunki.