zdawać miał pilny rachunek,

ostrowidz, ten strażnik mój,

bym wiedział, czy biec na ratunek,

czy szyki sprawować na bój.

Dziś opieszałość nie lada!

Przybywasz, królowo, do wrót,

a on mi nic nie powiada!

Milczący zastajesz gród!

Wszak bym słał wici704 przez włość,

otrąbił na cztery strony,