z korzeni wabimy w gałęzie — aż drzewo w liście i kwiaty

strojne jak drużka krakowska — swe barwy i aromaty

w owoc zamienia; już owoc dojrzewa! Rumiane gody

nęcą natychmiast radosny lud, nęcą ochotne trzody;

zewsząd zbiegają się chętni, łasi na owocobrania;

jak przed bóstwem gromada się schyla i w pas się nam kłania.

CHÓRU CZĘŚĆ DRUGA

My, w tle przestworzy zbłękitnionych, u turni ściany gładkiej,

cichym wiewem kołysane — mgieł i świateł czujne swatki

— gór słuchamy! — Czy dźwięk fletni, czyli762 orłów gniewna zwada,