A niechże będzie wedle woli twojej!

Jakaż to mrzonka ciebie niepokoi?

FAUST

Ujrzałem oceanu odmęty wzburzone,

piętrzyły się wysoko, ponuro zwieżone —

cofały się i rozpęd biorąc z głębi leża

runęły na piaszczyste podole wybrzeża.

Patrzałem z gniewem. — Było to jak rozpasanie,

co ducha wolność, jego praw poszanowanie

łowi w sieć namiętności i krew w żyłach burzy,