Tobie, coś wielce jest szczwany,

powiem, że serce mi pęka,

że żyć nie mogę tak dalej,

że mnie zeżera ta męka!

Mówię, a wstyd mnie pali!

Ci starzy ustąpić muszą

i lipy muszą być moje —

te drzewa radość mą głuszą —

i gniewu wpierw nie ukoję,

dopóki nie wstąpię na wzgórze,