na bezpowrotne wszedł rozstaje;

siebie i bliźnich niepokoi,

aż w tej rozterce tchu nie staje.

Ani umiera, ani żyje,

ani to rozpacz, ni poddanie —

aż ci bezwola go spowije

i pchnie w bolesne poniechanie.

Strach i ucieczka, pęd wolności,

półsen i jawa w ciągłej biedzie —

tak trwa na miejscu, w niepewności,