Anioły myślą, że tymi kwiatami

ognistych diabłów zasypią jak śniegiem;

w oddechu waszym skurczy się, stopnieje

zamieć kwiatowa — jeno dąć jak z miecha!

Już deszcz różany w gorącu bieleje!

Dość! Dość! Za mocno! — Marna z was pociecha!

Zawrzyjcie pyski! Za silne te żary!

Że też w niczym rachować nie umiecie miary!

Róże się rozżagwiły, w zmożonej czerwieni

krążą wkoło zawieją trujących płomieni.