z łupem ku niebu prosto ulatują!

Szczwani! Tak długo koło grobu łasowali,

aż mi skarb wielki, jedyny, wspaniały,

aż mi tę duszę, zastaw mój, porwali!

Przed kimże się użalę w tej posępnej głuszy,

choć sobie słuszne prawo roszczę do tej duszy?

Tak mi zmydlono oczy — na me stare lata!

Bardzo szkaradnie los mną przeciwny pomiata!

Lecz zasłużyłem! Ostatni kiep ze mnie!

Tyle zachodu i wszystko daremnie!