godziną wczesną
i zapłakaną.
Jeszcze złocista
nie zeszła zorza —
rozpacz mnie gnała
z zimnego łoża.
Spójrz na mnie, Matko,
z gwiaździstej drogi,
ochroń od śmierci,
od hańby srogiej.
godziną wczesną
i zapłakaną.
Jeszcze złocista
nie zeszła zorza —
rozpacz mnie gnała
z zimnego łoża.
Spójrz na mnie, Matko,
z gwiaździstej drogi,
ochroń od śmierci,
od hańby srogiej.