otwiera drzwi

Zgrzyt łańcuchów, chrzęst słomy na nędznym barłogu;

nie przeczuwa, że miły stoi już na progu.

Wchodzi.

MAŁGORZATA

kuli się lękliwie na barłogu

Idą już — idą — wywlec na ostatnią mękę!

FAUST

szeptem

Cicho, cicho, ja idę, wolność niosę w darze.