płomień wybucha z szczelin, stajemy zmartwiali,

bo oto świat się cały pod nogami pali!

Pochodnię życia chcieliśmy rozżagwić324! — Gorze!

Bezmiar ognia nas zżera; zalewa skier morze!

Czy to miłość? nienawiść? — nie pytaj! — nikt nie wie;

— bólu i szczęścia spala nas zarzewie —

powracamy ma ziemię, a złudy młodzieńcze

łowią przyszłe dni nasze w niewody325 pajęcze.

Odwracam się od słońca! —

— Zachwycone oczy