pogróżka mściwej gawiedzi.

Ten się do skarbów dobiera,

kto na współwinnym się wspiera;

niewinny winnym się staje,

gdy na swej cnocie przestaje.

Taki to oto świat-kałuża,

w którą zapada wartość wszelka

i aż po szyję się zanurza.

A kędyż ratownicza belka?

kędyż tu światło w ciemnej nocy?