Gdyby węgli, drzew nie było,

— że to ogień skrzesz i dmuchnij —

czym by w piecach się paliło?

czym by się paliło w kuchni?

Musiałby spaść ogień z nieba —

wszak nam zawsze ognia trzeba;

na ogniu się wszystko smaży,

praży, tęsi, mięsi, warzy,

wrze i pryska, skipi, piecze,

aż do gęby ślinka ciecze.