tych mięsopustnych szałów,

że więc do białego ranku

nikt z nich nic poniesie szwanku

i jakoś wyjdzie z opałów —

chociaż noc niesamowita

strachami jak piaskiem sieje;

Spoza okien wciąż wykwita

jakiś duch, straszydło, zmora. —

Ej! strzygowe wodzireje,

któż się z wami dziś upora!