lada rozbicie szczęścia u skalnego złomu

więzi nas w bezradosnych czterech ścianach domu!

Troska gnieździ się w sercu i tysiąc niesnasek;

wtedy na twarz przywdziewasz smutną złudę masek

i nazywasz je różnie wedle konieczności:

zjawą domu, rodziny, zagłady, miłości;

drżysz ciągle i lękasz się, wieczną trwogę czujesz,

i to, czego nie tracisz — właśnie opłakujesz.

Nie jestem Bogiem! duszę kornie chylę;

robakiem jestem, który żyje w pyle,