Dbałem o szafy pełne, o wypchane skrzynie —

— mówiono — przewrotności! — że niedobrze czynię.

Lecz rychło się zmieniło! — zaczęła się nędza —

wiecie odkąd? — odtąd, gdy baba nie oszczędza;

odkąd więcej pożądań ma niż złotych w kasie —

chłopu długi i weksle431 każda chwila niesie.

Ano — przed chudą nędzą baba czuje stracha —

jeść chce, ubrać się pragnie — dalejże do gacha432

ten płaci! — Obrzydło mi do jasnej cholery!

Wszak chłopem jestem! Wolę nazwę sknery.