niejeden z sztychów44 rżniętych w krąg zgrabny i ładny

chwalono wdzięcznym rymem w uciesze biesiadnej;

niejedna noc młodzieńcza powraca pogodna,

gdy wino z ciebie pito jednym haustem do dna!

Nie podam ciebie więcej swemu sąsiadowi,

i pochwały na pełną nikt już nie wypowie;

napełniam cię napojem z własnego wyboru —

na śmierć upija siła ciemnego likworu;

ostatni raz cię do ust podnoszę: na zdrowie

idącego poranka! Jutro — twoje zdrowie!!