Sala już w pomroczy —

cały dwór wystrojony posuwiście kroczy;

już cesarz idzie — za nim szumni dygnitarze —

przez galerie, podcienia, hale, korytarze —

ledwo że się pomieszczą w komnacie rycerskiej.

Tu wieszają makaty — ówdzie dywan perski;

po kątach, w mrocznych wnękach rozwieszają zbroje —

doprawdy — gdybym mógł rzec — rzekłbym, że się boję,

iż nie trzeba już zaklęć! — W tak czarowną ramę

bez czarnoksięskich wołań duchy przyjdą same.