Jakżebyś, bratku, zsmętnial, gdybym rzekł najprościej:
że nie zmylisz mądrości takiej ni głupoty,
której już nie wymyślił ktoś w dawnej przeszłości;
więc ni zasługą to, ni winą.
Zresztą — czy krócej trwać, czy dłużej,
jakoś się przecie sczyści wino
niech jeno moszcz520 się w beczce burzy.
do publiczności, która nie klaszcze
Cóż? — Młodzi, widzę, jakoś słowy mymi gardzą?
a no — wyrozumiałym trzeba być na święcie;