lecz mroki, zda się, jasność płoszą —

w głębi naczynia — zarys biały —

Ściany się żarzą — o, rozkoszy! —

Wnętrze jak brylant skrzy wspaniały!

Ciemność błyskaniem wypłoszona!

Światło w tęczowym błyska zwidzie!

Zbliża się chwila wytęskniona!

Boże! — Drzwi skrzypią! — ktoś tu idzie —

MEFISTOFELES

wchodzi