jak nieoględni poeci zwykli mnie smagać w utworach;

zalety nadmiernie wynoszą, wady nadmiernie spiętrzają.

Pole bitwy zarasta wielkimi grzybami namiotów —

tej nocy od nowa wskrzeszonej, od wieków w pamięci wciąż żywej.

I tak już na wieczność zostanie! Ludzie zazdrością zmęczeni

Swym bliźnim wydrzeć chcą władzę żelazem, krwią i pożogą —!

Trudno jest siebie znać dobrze, trudniej panować nad sobą,

lecz łatwo drugim przewodzić dumą i woli kaprysem.

Lecz na tych polach inaczej — tu gwałt się gwałtem odciskał,

a wzniosły wieniec wolności rozdarty leżał wśród trupów,