rąk lilie splata i łączy —

i płynie w srebrzysty tan

wśród fal, wśród cieni i pnączy.

Przecudna baśń księżycowa! —

Lecz gdzież w tej czarów godzinie

ona — mych marzeń królowa?

z którejże fali wypłynie?

Lecą widziane łabędzie

majestatyczne i czyste,

jak w zapomnianej kolędzie