Alem jeszcze zapomniał o jednej sprawce z przeszłości.
Idąc z wilkiem na żer, spostrzegliśmy klacz i źrebiątko.
Srogosz strasznie był głodny; więc rzecze do mnie: — Kolego,
Racz się klaczy zapytać, czy czasem nam źrebca nie sprzeda.
Jam też podszedł i prawię: — Przezacna niewiasto, powiedzcie,
Czy to źrebię jest wasze i czybyście zbyć go nie chcieli?
— Owszem, odrzecze mi klacz, za dobre pieniądze je oddam,
Cenę znajdziecie spisaną na spodzie kopyt mych tylnych.
Zmiarkowałem jej podstęp. Więc mówię: Wyznać wam muszę,
Żem niebiegły w czytaniu; a zresztą nie o mnie tu idzie,