Człowiek ten z całego serca złożył niezgrabny ukłon, tak że hrabia musiał się głośno zaśmiać i zawołał:
— Spisuje się znakomicie! Założyłbym się, że potrafi zagrać, co zechce, i szkoda, że go dotąd nie użyto do czegoś lepszego.
Tak nadzwyczajne wyróżnienie zabolało innych, tylko Melina tego nie odczuł, przeciwnie, przyznał hrabiemu całkowitą słuszność i odpowiedział z miną pełną uszanowania:
— Ach tak, i jemu, i wielu z nas brakowało tylko takiego znawcy i takiej zachęty, co wszystko obecnie znaleźliśmy u waszej ekscelencji.
— Czy to całe towarzystwo? — spytał hrabia.
— Niektórzy członkowie są nieobecni — odparł roztropny Melina — a w ogóle gdybyśmy tylko znaleźli wsparcie, moglibyśmy bardzo rychło z sąsiedztwa złożyć komplet.
Tymczasem Filina rzekła do hrabiny:
— Jest jeszcze na górze bardzo ładny młodzieniec, który z pewnością wkrótce nadawałby się na pierwszego kochanka.
— Dlaczegóż mi się nie pokaże? — zauważyła hrabina.
— Sprowadzę go — rzekła Filina, śpiesząc ku drzwiom.