Prosił potem barona, by zaznajomił panie z jego planem. Ten wrócił niebawem i przyniósł wiadomość, iż chcą z nim pomówić osobiście. Dziś wieczorem, gdy panowie zasiądą do gry, która z powodu przybycia pewnego generała będzie pewnie poważniejsza niż zwykle, damy pod pozorem znużenia miały odejść do swych pokojów, Wilhelm miał zostać wprowadzony tajemnymi schodami i mógł wówczas jak najlepiej wyłożyć swoją sprawę. Ten rodzaj tajemnicy, mówił baron, nadaje przygodzie podwójny wdzięk, zwłaszcza baronowa cieszy się jak dziecko z tej schadzki, a jeszcze bardziej z tego, że miało to być dokonane tajemnie i zręcznie przeciwko woli hrabiego.

Pod wieczór o wyznaczonej porze przysłano po Wilhelma i ostrożnie wprowadzono na górę. Sposób, w jaki baronowa spotkała go w małym gabinecie, przypomniał mu na chwilę dawniejsze szczęśliwe czasy. Zaprowadziła go do pokoju hrabiny; zaczęły się tedy pytania, badania. Przedstawił swój plan z możliwie największym zapałem i żywością, tak że zupełnie zjednał sobie panie, a czytelnicy nasi pozwolą, że pokrótce ich z nim zapoznamy.

W scence wiejskiej dzieci miały rozpocząć sztukę tańcem, który wyobrażał zabawę, w której jeden chodzi w kółko i usiłuje zająć miejsce drugiego. Potem miały zmieniać gry, a dalej przy nieustających kolejnych pląsach śpiewać wesołą piosenkę. Następnie miał nadejść harfiarz z Mignon, obudzić ciekawość i zwabić wielu wieśniaków; stary miał wyśpiewać różne pieśni na cześć pokoju, odpoczynku, wesołości, a Mignon wykonać taniec z jajkami.

Tę niewinną zabawę przerywa muzyka wojskowa; na zgromadzenie napada oddział żołnierzy. Mężczyźni porywają się do obrony i doznają porażki; dziewczęta uciekają, lecz zostają schwytane. Wszystko ginąć się zdaje wśród zgiełku, gdy nadchodzi jakaś osoba, którą poeta wahał się jeszcze określić, i sprowadza spokój wiadomością, że wódz niedaleko. Tu odmalowano jak najpiękniej charakter bohatera, przyrzeczono wśród wojny bezpieczeństwo, postawiono zapory swawoli i gwałtom. Obchodzi się powszechne święto na cześć wspaniałomyślnego wodza.

Panie były wielce zadowolone z planu; utrzymywały tylko, że dla przypodobania się hrabiemu trzeba koniecznie włożyć do sztuki coś alegorycznego. Baron podał projekt, żeby dowódcę żołnierzy oznaczyć jako ducha niezgody i gwałtu, żeby potem nadeszła Minerwa69, zakuła go w kajdany, przekazała wiadomość o przybyciu bohatera i wypowiedziała jego pochwałę. Baronowa podjęła się przekonania hrabiego, że podany przezeń plan, z pewną jedynie zmianą, został wykonany; przy czym żądała wyraźnie, ażeby w końcu sztuki ukazało się koniecznie popiersie, anagram z nazwiska i książęcy kapelusz, gdyż w przeciwnym razie wszelkie porozumienie byłoby daremne.

Wilhelm, który już sobie wyobrażał w myślach, jak pięknie wysławi bohatera przez usta Minerwy, ustąpił na tym punkcie dopiero po długim oporze, czuł się jednak zmuszony w sposób jak najprzyjemniejszy. Piękne oczy hrabiny i jej miłe zachowanie łatwo by go nawet skłoniły do zaniechania najpiękniejszej choćby i najdroższej inwencji, wielce pożądanej jedności kompozycji i wszystkich ładnych szczegółów oraz do działania wbrew swemu sumieniu poetyckiemu. Natomiast ciężka walka czekała jego mieszczańskie sumienie, gdy przy dokładniejszym rozkładzie ról panie nastawały wyraźnie, że i on grać musi.

Laertes otrzymał dla siebie owego gwałtownego boga wojny, Wilhelm przedstawiać miał przywódcę wieśniaków, który miał do wypowiedzenia bardzo zręczne i uczuciowe wiersze.

Wymawiał się gorąco czas jakiś, ale w końcu się poddał; nie znalazł mianowicie żadnego tłumaczenia, gdy baronowa perswadowała mu, że ta scena w zamku może być przecie uważana tylko za teatr amatorski, w którym i ona by chętnie grała, gdyby można było zrobić stosowny wstęp. Następnie panie nader uprzejmie pożegnały się z naszym przyjacielem. Baronowa zapewniła go, że jest niezrównanym człowiekiem, i odprowadziła go aż do małych schodków, gdzie uściskiem ręki życzyła mu dobrej nocy.

Rozdział siódmy

Pobudzony szczerym zainteresowaniem okazanym sprawie przez damy, stanął jak żywy plan, który przez opowiadanie stał się dla niego jaśniejszy. Większość nocy i cały następny ranek poświęcił jak najstaranniejszemu zwierszowaniu dialogów i pieśni.