No to mój kochany, jesteś skończonym marzycielem! Sztuka bez bohatera, bez miłości, bez akcji, dająca sytuacje codzienne i wreszcie kończąca się tam, gdzie się sprawa zaczyna — i nawet bez tytułu! Wiesz, że cię kocham, że wierzę w twój talent, ale tym razem jesteś widocznie na błędnej drodze. Odłóż na stronę swój wielki dramat, pójdź do nas na szklankę herbaty, połóż się spać spokojnie, a jutro rano chodź ze mną na polowanie: ustrzelimy parę bekasów21 i all right22. Nieprawdaż, Julio?
JULIA
Mój mąż ma rację. I ja zaczynam być zdania, że pan się wysilasz na coś... niemożliwego.
ERNEST
Nie, nie, nie! To wy, moi państwo, jesteście w błędzie. Właśnie teraz jestem pewny swego i im więcej o tym przedmiocie rozmawiam, tym jaśniej mi się on rysuje. Dziś jeszcze, zaraz, siadam do pisania.
ANDREA
A więc bądź zdrów. Niechaj cię Minerwa23 wspiera i oświeca — my ci nie przeszkadzamy.
JULIA
Dobranoc, Erneście.
Odchodzą po przyjaznym pożegnaniu.