Nie pojmuję, jak można wątpić w taką kobietę, jak ty, Julio!

JULIA

On sam na tym cierpi, lituj się pan nad nim, ale nie potępiaj!

ERNEST

Czyż go potępiam?... Ach, sądzisz pani... Przebacz niebaczne słowo. Biedny Andrea... Ale są ludzie, co wątpią w Boga na niebie... Jak bogacz, posiadając skarb, drży co chwila, aby mu go nie wydarto... O Julio, gdybym jakimś cudem mógł się postawić w jego położeniu, czyż nie drżałbym tak samo?... Kto wie?

Słychać głosy za drzwiami.

JULIA

przerażona

Ciszej, ktoś nadchodzi.

ERNEST