— Co? Już? Czy pan jest pewien? — spytał Brown.
— Tak, tak! Jestem pewien. Niech pan posłucha, jaki tam rwetes.
— Dlaczego oni tak się drą? — ciągnął Brown.
— Z radości — zgrzytnął Cornelius — on jest bardzo wielkim człowiekiem, ale mimo to nie ma więcej oleju w głowie niż dziecko; wyprawiają wielki harmider, żeby mu się przypodobać, bo ich nie stać na nic innego.
— Słuchaj no pan — rzekł Brown — jak się dobrać do niego?
— Przyjdzie się z panem rozmówić — oświadczył Cornelius.
— Co też pan mówi? Przyjdzie tu, niby tak, spacerkiem?
Cornelius skinął energicznie głową w ciemności.
— Tak. Przyjdzie wprost tutaj i będzie z panem mówił. On jest zupełnie jak niespełna rozumu Pan się przekona, co z niego za dureń.
Brown nie chciał temu wierzyć.